po roku...
nie było mnie tu już ponad rok. nadal za granicą. nadal szczęśliwa z A. myślę że to już na zawsze. dobrze mi z nim. jedynie ambicje i niespełnione marzenia z czasów studiów dają o sobie znać coraz częściej. i zastanawiam się czy to co robię to jest wszystko na co mnie stać? i czy strach przed powrotem w trudną Polską rzeczywistość jest tylko wygodnym wytłumaczeniem tego że jestm tu gdzie jstesem? bo nie da się ukryć że takie życie jest wygodne. zarabiam duże pieniądze, odkładam je na niewiadomoco i na urlopach żyję pełnią życia. to co między urlopami to taka przerwa w życiorysie. brakuje mi celu. zdecydowanie...
zaczyna marzyć mi się dom. i dziecko. i stabilizacja...
sama nie wiem od kiedy.
2010-09-18 22:25:45
skomentuj (0)